Moda damska była zawsze najdroższą formą opakowania, czyli historyczne przebłyski stylowe
poniedziałek, 30 listopada 2009
Long time, no see...

Redingota

...czyli czas się ogarnąć i brać do roboty. Zrobiony w międzyczasie (po)dyplom mniej więcej kierunkowy i stos przeczytanych książek jak najbardziej kierunkowych przywiodły mnie do wniosków, że powinnam jednak co jakiś czas się pojawić. Zobaczymy, na ile starczy zapału, a tymczasem o czymś, co jak idealnie wpisuje się w jesienną aurę i należy do moich ulubionych elementów osiemnastowiecznej mody. Czyli krótkie słówko o redingocie.

Redingota damska to rodzaj płaszcza lub wierzchniej sukni, który zrobił oszałamiającą karierę w XVIII wieku. Wzorowana na męskim płaszczu odpowiednim m.in. do jazdy konnej, była taliowana i rozcięta na całej długości, zapinana tylko od pasa i zdobiona często futrzanym kołnierzem. Miała dopasowaną górę i fałdzisty dół, zatem pięknie układała się na spódnicy i stanowiła jej naturalne spiętrzenie - zwłaszcza w modelach, których poły układane były z tyłu spódnicy, nie łącząc się z przodu.

Redingota sprawdzała się zwłaszcza w chłodnym klimacie, więc większym powodzeniem w grubszej wersji płaszczowej cieszyła się na północy Europy. Upowszechniona pod wpływem mody angielskiej, we Francji noszona była raczej jako specerowa suknia wierzchnia, a nie płaszcz chroniący przed zimnem. Wszystkie redingoty miały jednak z czasem długie rękawy, co także stanowiło novum w modzie europejskiej - suknie wierzchnie od początku XVII wieku aż do lat 70. XVIII wieku długich rękawów nie posiadały. Regingota jednak, mimo całej swej popularności, nigdy nie weszła na salony, pozostając zawsze popularnym strojem spacerowym i podróżnym.

Redingota 1

sobota, 23 maja 2009
Białe hafty w bieliźnie XVIII wieku

Skoro dopiero co było o haftach, to przesunę jeszcze przemyślenia o inspiracjach najnowszej kolekcji H&M i rzutem na taśmę parę słów o bogato haftowanej bieliźnie elegantek XVII wieku.

Bieliznę, jak już pisałam, szyto z tkanin lnianych. Europę Zachodnią w najwyższej jakości płótno bieliźniane zaopatrywała Holandia, na własne potrzeby produkowała je również Francja.

Wraz z nastaniem dyrektoriatu i modą na antyk bielizną zawładnęły muśliny i bawełna, sprowadzane przede wszystkim z Indii. Z przejrzystej, cienkiej bawełny szyto także czepki, mantyle, palatynki i fichu, czyli misternie zdobione chusteczki, którymi damy zakrywały dekolt. Europejskim odpowiednikiem muślinu był batyst, który produkowano początkowo tylko z przędzy lnianej, a potem także bawełnianej.

W Polsce używano lnów produkowanych na Śląsku. Najdelikatniejszego płótna najwyższej jakości stosowano w Polsce do tzw. koronek saskich. Były to właściwie białe hafty, wykorzystywane do zdobienia brzegów sukien, angażantów i mankietów. Bielizna, jak widać, prezentowana była na zewnątrz nie mniej niż dziś - tyle, że współcześnie nie przychodzi nam do głowy wliczać w nią rękawy...

piątek, 22 maja 2009
Hafty w ubiorach osiemnastowiecznych

Wczoraj na prezentacji nowej kolekcji H&M na jesień. Niezła w sporej części, ale o tym następnym razem. Wśród pokazanych nowości dojrzałam z dwa-trzy modele ubrań i dodatków uszytych z tkaniny z barokowym przepychem haftowanej w złoto-granatowe kwiaty. Piękności, a przy okazji przypomniałam sobie o temacie, który do mody wraca regularnie, a niedawno zaliczył też swój wielki come back we wnętrzarstwie.

Ubiory osiemnastowieczne zdobiono bogato haftami. W pierwszej połowie wieku dominowały duże motywy fantazyjnych kwiatów o kolorowych płatkach. Z czasem zaczęły one maleć i najmodniejsze stały się motywy drobnych kwiatów łąkowych i różnych gatunków trwa, powiązane w małe bukieciki. U schyłku wieku, w okresie mody na antyk, obowiązkowo białe suknie dekorowano palmetami i meandrami. Wtedy też hafty, które kilkadziesiąt lat wcześniej zdobiły tylko brzegi ubiorów, zaczęły pokrywać prawie całą ich powierzchnię.

Hafty to jednak i tak za mało. Dla wzbogacenia efektu dekorowano je pajetkami w formie małych listków, kwiatowych płatków lub krążków, dodawano aplikacje z małych papierowych elementów i inkrustacje z cienkiej cynowej folii. Spódnice i suknie ozdabiano miniaturowymi grawiurami, a kamizelki - złożonymi motywami figuralnymi i pejzażami. Haftem zdobiono szczególnie starannie także męskie guziki - drewniane lub tekturowe krążki obciągano tkaniną haftowaną w motywy nawiązujące do dekoracji stroju. Szczególnie popularne były miniaturowe listki, kwiaty u gałązki.

Wzory projektowali znani rysownicy, którzy publikowali swoje dzieła w specjalnych zeszytach, z których z kolei korzystali hafciarze. Jednym z najbardziej (u)znanych projektantów był nadworny desenista Ludwika XVI, Charles Germain Saint-Aubin. Opublikował on nawet dzieło, pt. "L'art du brodeur", w którym zamieścił opisy technik hafciarskich, rysunki ściegów, narzędzi pracy, a także o oczywiście wzory deseni.