Moda damska była zawsze najdroższą formą opakowania, czyli historyczne przebłyski stylowe
niedziela, 27 kwietnia 2008
Początki przemysłu modowego i anilina a sprawa japońska

Anilina

Temat może nie najbardziej estetyczny, ale dla odzieżowej estetyki niezwykle istotny. Wraz z ogólnym rozwojem przemysłu w połowie XIX wieku i równoczesnych narodzin masowej produkcji tkanin i maszynowego ich krojenia, zszywania i zdobienia, dla rzesz kobiet dotychczas wykluczonych z korzystania z dobrodziejstw mody, otworzyły się nowe możliwości tworzenia i kompletowania garderoby.

Usprawnienie procesów tkania i przędzenia materiałów, a także na nich drukowania doprowadził w końcu do wynalezienia pierwszego sztucznego barwnika, czyli aniliny. Mieszanie go z innymi kolorami pozwoliło na stosunkowo tanie uzyskanie nowych odcieni fioletu, głębokiej czerwieni i niebieskiego szybko przyjęło się wśród burżuazji i przyczyniło się do powstawania pierwszych „kolekcji" odzieży ready-made. Angielsko brzmiąca nazwa nie jest przypadkowa - konfekcja ready-made narodziła się w Ameryce jako odpowiedź na zapotrzebowanie na masową produkcję mundurów wojskowych w czasie wojny domowej. W ojczyźnie wielkiej mody, Francji, takie linie nazywano confection i pozostawiały one początkowo wiele do życzenia: były tanie, ale produkowane w źle dobranych rozmiarach, wymagały poprawek.

Błyskawiczną odpowiedzią rodzącego się wolnego rynku modowego były produkowane od 1851 roku przez Amerykanina Isaaca Merita Singera proste maszyny do szycia. Dodatkowo wzmogły one zainteresowanie tanią modą tworzoną przez kobiety w domowych zaciszach. Wzrost zainteresowania nimi nieprofesjonalnych domorosłych krawcowych był kolejnym powodem stopniowego upraszczania masowego stylu ulicznego. Na efekty tej powolnie postępującej rewolucji trzeba było jednak jeszcze poczekać.

Wynalezienie sztucznych barwników miało też skutek poboczny. W modzie haute couture upowszechnił się w latach 80. XIX wieku trend zwany japonizmem. Był on wynikiem otwarcia się w 1854 roku Japonii na kontakty handlowe z zagranicą. Kraj o bogatej kulturze estetycznej zafascynował Europejczyków i w krótkim czasie na tutejszych tkaninach rozkwitły motywy ptaków, kwiatów, małych zwierząt i japońskich znaków rodowych. Nowe barwy tkanin znakomicie oddawały kolorystykę i styl ówczesnych ubiorów japońskich. Mięsiste tkaniny w wyraziste wzory (zwłaszcza z Lyonu) idealnie nadawały się do spiętrzania tkanin na modnych wtedy tiurniurach. Europejki zakochały się też w sukniach inspirowanych kimonami. To jednak temat na osobny wywód.