Moda damska była zawsze najdroższą formą opakowania, czyli historyczne przebłyski stylowe
sobota, 26 kwietnia 2008
Rewolucja wśród sukienek, czyli szalone lata 20.

Sukienki lata 20.

To, że w latach 20. damskie sukienki uległy znacznemu skróceniu, nie jest tajemnicą chyba dla nikogo. Była to prawdziwa rewolucja, ponieważ nigdy wcześniej w kulturze europejskiej kobiety nie odważały się tak dosłownie pokazywać ciała. Rokokowe suknie eksponowały co prawa wypchnięty do góry przez specjalny gorset biust, ale moda zawsze pozwalała na więcej w przypadku gorsu. Nogi były tabu, które próbowała odczarować jedynie wczesna moda empirowa, odsłaniająca w ruchu nagie stopy i kostki. Nie przyjęła się jednak na dłużej nigdzie poza południem Europy - ze względów obyczajowych zwalczana przez konserwatystów, a z praktycznych przez niesprzyjający klimat Północy. Nic dziwnego - nieszczęsne modnisie chodziły na rzymską modłę w plecionych ze skórzanych paseczków sandałkach także w zimie. Ciekawostka: w okresie panowania tak nierozsądnej mody, w Europie znacznie wzrosła liczba zgonów spowodowanych zapaleniem płuc!

Suknie były więc zawsze aż do lat 20. długie. Na przełomie XIX i XX wieku stopniowo się skracały, na co miały wpływ wybuch wojny światowej i związana z nim rosnąca rola kobiet w gospodarce - pozbawione opieki mężczyzn przejęły ich zadania, które wymagały praktyczniejszego ubioru. Wzrastająca liczba pracujących w miastach kobiet z niższych warstw także miała wpływ na radykalne podniesienie rąbków sukni aż do kostki.

Powszechną modę na długość za kolano wprowadziły jednak kobiety z wyższych sfer. Zafascynowane jazzem i szybkimi, wymagającymi ruchu tańcami, pędem cudu techniki, jakim był wtedy samochód, sportami, które coraz częściej uprawiały, uwolniły się od gorsetu, a wraz z nim od dyktatu wąskiej talii. Modne więc stały się sukienki o prostym fasonie, z obniżoną, nie zwężaną talią, podkreślaną w biodrach kokardą, ozdobną listwą lub zbluzowaniem materiału. Rąbek spódnicy zasłaniał kolana, ale w niektórych modelach sukien ukazywały je odważnie pionowe rozcięcia tkaniny, wycinane w zęby, układane w fałdy lub odpowiednio marszczone. Dekolty nadal były w wieczorowych sukniach głębokie, ale zgodnie z panującą modą na geometrię przyjmowały kształt litery V. Sylwetka była zgeometryzowana w całości i przypominała prostokąt, a tak mało kobiecy charakter sukni (wzmocniony przez modę na płaski biust, chłopięcą sylwetkę i krótką fryzurę „w kask") zastępowały modne w tym okresie przezroczyste materiały i głęboko wycięte podszewki, które dodawały sylwetce pożądanej lekkości. Wieczorowe suknie szyto z muślinu i jedwabiu, a ozdabiano cekinami, biżuteryjnymi wstawkami i dołami szytymi ze skosu. Wszystkie te zabiegi miały na celu podkreślenie dynamizmu i młodzieńczego charakteru ówcześnie obowiązującej mody na kobietę aktywną.

Moda jednak niestałą jest - już na początku lat 30. powróciła kobieta romantyczna i suknie wieczorowe do ziemi, a wraz z nią tyle kobiece, co niepraktyczne, podkreślanie wąskiej talii i długiej linii nóg. O tym jednak innym razem.