Moda damska była zawsze najdroższą formą opakowania, czyli historyczne przebłyski stylowe
niedziela, 25 maja 2008
Paul Poiret, który oswobodził kobiety

Paul Poiret

Wprawdzie to Coco Chanel ze swoim rewolucyjnym podejściem do mody ulicy uwolniła kobiety na stałe od gorsetu i przekonała mężczyzn, że damska sylwetka może wyglądać równie lekko i zwiewnie nie zniekształcana przez twarde fiszbiny i sznurowania gorsetu, ale to nie ona jest autorką pomysłu na obszerne stroje damskie. Można powiedzieć, że udało jej się upowszechnić zdrową modę poprzez wbudzenie nią zachwytu u kobiet (i akceptacji u mężczyzn)! fantazją na temat ubrania, które wisiało już wcześniej w wielu szafach ich babek.

Pierwszym, który rozebrał kobiety z obowiązującego z małymi przerwami od średniowiecza gorsetu, był Paul Poiret. W 1903 roku zaprojektował on strój znany do dziś jako "płaszcz Konfucjusza". Miał on prostu krój i fason abażuru i stal się inspiracją dla kolejnych projektów Poiret, które charakteryzowały się podwyższoną talią i przenosiły punkt ciężkości stroju z talii na ramiona. Od 1906 roku, kiedy obowiązywała nadal secesyjna sylwetka o kształcie litery "S", uparcie przekonywał swoimi ubraniami kobiety do odrzucenia gorsetu - jak sam przyznał w swojej autobiografii, nie z powodu troski o kobiece zdrowie czy wygodę, ale z zamiłowania do "poszukiwania nowych form piękna".

Owe nowe normy piękna odwoływały się do naturalnych kształtów kobiecego ciała i poszerzały optycznie biodra. Klasyczny, najbardziej uproszczony fason ubrania z pracowni Poireta składał się z wąskiej, prostej sukni spodniej, na którą narzucano krótszą, zbieraną pod biustem tunikę o długości od połowy uda do kolan, często drapowaną lub marszczoną, z przodu otwartą lub jednolitą, zawsze bogato zdobioną. Zdobienia te charakteryzowały się często wyraźnymi odniesieniami do ornamentyki Dalekiego Wschodu. Dlaczego akurat wschodnimi? Ten pomysł wygląda trochę jak podstęp zadany ówczesnym stylowym obyczajom...

W 1911 roku Poiret zasłynął kolekcją "1002 noc", którą zaprezentował podczas balu kostiumowego inspirowanego Orientem. Projekty nawiązywały do strojów ludowych różnych państw Wschodu, m.in. Indii i Chin. Bal okazał się ogromnym sukcesem, a Poiret zasłynął jako twórca awangardowych i egzotycznych strojów. Były one początkiem nieodwracalnych zmian w modzie damskiej - co prawda lata 20. przyćmiły je swoją żywiołową cielesnością, ale to kolekcje Poireta umożliwiły im zaistnienie.

czwartek, 24 kwietnia 2008
Co to jest szmizetka?

Szmizetka

Zapytano mnie ostatnio, dlaczego podpisuję się tak dziwnym nickiem. Pytający myślał, że to jakieś zdrobnienie albo neologizm stworzony na moje doraźne blogowo-modowe potrzeby.

Spieszę z wyjaśnieniem. Nikt mnie tak ładnie nie nazywa, a słowo wybrałam, bo podoba mi się jego szelest. Nie jest też neologizmem, choć kiedyś nazywało bardzo potrzebną część kobiecej garderoby.

Szmizetka to rodzaj kołnierzyka. W latach 10. XX wieku, kiedy moda kobieca czerpała przede wszystkim z dorobku ostatnich lat poprzedniego stulecia, ostatkiem sił zachowawczo broniąc gorsetów i długich do ziemi spódnic (w następnej dekadzie zniknęły na zawsze - aż szkoda, że okres przejściowy trwał tak krótko, ciekawe, co jeszcze by wymyślono!), kobiety niechętnie odkrywały dekolt. Co ciekawe, na balach - za dnia odkryte pokazywały się tylko kobiety "nieprzyzwoite", by użyć ówczesnego określenia - odsłaniały go jedynie starsze damy, młodszym nakazywała zaś moda skromne chowanie się po tkaninami. By móc jednak choć odrobinę kusić kawalerów i podkreślić modną wtedy linię kobiecej sylwetki, przypominającą literę S z wygiętym do przodu tułowiem i podkreślonymi upięciem spódnicy pośladkami, gromadzono fałdy materiału z przodu na wysokości biustu oraz mocno poniżej niego. Wyrzucane obficie na spódnice bluzki równoważono pod szyją właśnie szmizetkami, czyli rodzajem chusteczek lub bieliźnianych koszul, szytych najczęściej z cienkich, jasnych tkanin. Były one przezroczyste, ale gęsto drapowane, plisowane lub układane w niewielkie, płytkie zakładki i sięgały samej szyi, tworząc pod nią rodzaj kaskady materiału lub przeciwnie, golfik z przejrzystych falbanek i niewielkich kryz. W wersji dziennej szmizetki osiągały większe rozmiary i przybierały formy nawiązujące do znanych nam i dziś modnych żabotów; szyto jest też z nieco grubszych tkanin, zdobionych naszywaną koronką lub nawet haftem.

Nie, upodobanie do słowa "szmizetka" nie bierze się w moim przypadku z przesadnej pruderii. Rozczula mnie raczej mnogość detali, które kobiety dzielnie dźwigały na sobie w imię dobrych obyczajów. Ale i dziś ileż głupstw robimy dla modnego wyglądu!