Moda damska była zawsze najdroższą formą opakowania, czyli historyczne przebłyski stylowe
środa, 23 kwietnia 2008
Coco Chanel wiedziała, co mówi

coco chanel

Coco Chanel, która słynie także z największej chyba liczby zapamiętanych i powtarzanych sentencji modowych, odkryła dla świata kilka tez, które jak pokazuje historia, przeczą historycznym kontekstom stylowej materii. Twierdziła, że moda nie powinna rodzić się na ulicy, jednocześnie podkreślając, że moda, w której nie można na nią wyjść, modą w żadnym razie nie jest. W swojej epoce miała rację (i to odkrywczą); wprowadziła do zjawiska mody w jej socjologicznym ujęciu instytucję mody gotowej do noszenia, demokratyczną i daleką od dzisiejszej masowej konfekcji, w którą nieuchronnie musiała się ona przerodzić. Jednocześnie jednak nie przewidziała, tu myląc się co do przyszłości, że to ulica będzie dyktować wielkiemu krawiectwu kierunki rozwoju modowego przemysłu.

W epoce, która ją ukształtowała, zjawisko mody ulicznej nie istniało. To wielkie i bogate domy mody rządziły niepodzielnie stylem rzesz kobiet, które pochodząc z najwyższych warstw społecznych mogły pozwolić sobie na naśladowanie wolno, ale niezwykle kosztownie zmieniających się spokojnych nurtów poszczególnych stylów. Kobiety mniej posażne nie naśladowały pilnie najnowszych zjawisk modowych, pozostając poza nawiasem zjawiska mody i jego kaprysów. Wzorce jednak powoli spływały w dół, stopniowo docierając do coraz niższych szczebli drabiny społecznej, co musiało, już po epoce Chanel (paradoksalnie jednak, w momencie największego rozkwitu jej imperium), doprowadzić do zdemokratyzowania się modowej materii. Stopniowo, dzięki rewolucji, jaka dokonała się po drugiej wojnie światowej, świat domów mody przemieniał się w świat przemysłowej produkcji konfekcji. Wybuchła wtedy wyciszona przez stulecia bomba oddolnych inspiracji i niepodzielnych rządów ulicy. Dziś bardziej niż kiedykolwiek decyduje ona o kierunkach rozwoju stylowego świata.

Spojrzenie Chanel na modę było jednak niezwykle funkcjonalne. Nie widząc możliwości, by tworzyła ją ulica, otworzyła dla niej szeroko drzwi pracowni wielkich krawców. Moda miała być według niej możliwie najbardziej zdatna do noszenia, nie krępować więcej kobiet i zaznaczać ich społeczną użyteczność. To Chanel uwolniła przecież kobiety na stałe od resztek gorsetu, darowując im luźne kubełkowe żakiety, prostą biżuterię zamiast hojnie zdobionych bluzek i sukni i krótkie fryzury zamiast skomplikowanych konstrukcji. Jej moda wreszcie, po tylu wiekach krępowania kobiet, wygodna i praktyczna, tym szybciej odnalazła swoje zwolenniczki wśród przedstawicielek klas niższych, które ubierały się nie tylko w celu pięknego siebie opakowania, ale pragnęły praktycznych rozwiązań.

Jedno się nie zmieniło. Dziś jak i wtedy "moda jest najdroższym sposobem opakowania". Dawne wysokie koszty uszycia pięknych ubrań zastąpiło równie drogie zjawisko miłości do metek i logo, które stały się obiektem pożądania nie mniejszym niż niegdysiejsze najdroższe jedwabie. Ponieważ jednak krawiecki kunszt nadal lubi powracać do najwspanialszych wzorców, a mody nie ma bez nieustannych odniesień do przeszłości, dawna wielka moda damska zawsze wpływać będzie na kształt obecnej. Warto więc przyjrzeć się jej z bliska. A skoro styl ma to do siebie, że wybiera swoje inspiracje nie dbając o chronologię, skorzystam z jego pozornie chaotycznej metody.