Moda damska była zawsze najdroższą formą opakowania, czyli historyczne przebłyski stylowe
wtorek, 24 marca 2009
Moda sportowa w latach 20. i 30. XX wieku

Zima co prawda wciąż nie chce odejść, ale ja zaczynam już myśleć o wiosennej aktywności na świeżym powietrzu. I, przy okazji, zgubieniu kilu kilogramów - albo choć poprawcowaniu nad formą. Robiąc brzuszki pomyślałam o początkach mody sportowej.

Sport stał się nadzwyczaj popularny w latach 20. Nieoznacza to co prawda, że zamożne kobiety z wyższych sfer rzeczywiście masowo oddawały się wysiłkowi, ale w dobrym tnie było być opalona, gibką i zwinną (choćby w tańcu lub automobiu). Sprzyały temu luźne sukienki sięgające tylko połowy łydki, z obniżoną talią i obowiązkowo plisoanym do sportów dołem. Buty noszono na płaskiej podeszwie, lekkie i sznurowane wokół kostki, by zapewnić stabilność. Przewiewność zapewniały krótkie rękawki "motylki", które później, w latach 30., weszły do mody codziennej. Włosy przepasywano szerszą niż codzienna lub wieczorowa opaską. Moda sportowa nie różniła się bardzo od zwykłej, ale też aktywność fizyczna była tylko modna, a nie szeroko praktykowana. Mimo to - temu okresowi zawdzięczany uroczą modę tenisową.

W latach 30. sytuacja nieco uległa zmianie. Wyemancypowane kobiety jeździły już na nartach i chodziły po górach, a także po męsku jeździły konno. Sporty uprawiano w spodniach, oczywiście odpowiednio szerokich. Sport przestał kojarzyć się z bielą - najmodniejsze stało się aktualne do dzisiaj połączenie bieli, czerwieni i granatu. Szyku dodawał szal, zarzucony wokół szyi. Zgodnie z obowiązującą sylwetką, talia miała być bardzo wąska, a ramiona szerokie. Styl marynarski, o dziwo, miał swój poczatek na równi nad morzem, co i w górach!

poniedziałek, 02 marca 2009
Bielizna w XVIII wieku

Dzięki udoskonaleniu metod przędzalniczych do szyci bielizny coraz częściej używano bawełny. Z jednej strony było to rozwiązanie niezwykle wygodne - łatwiej było takie stroje prać i (taniej) wymieniać, z drugiej - mniej trwałe niże wełniane lub  płócienne, częściej ulegały zniszczeniu. Najbiedniejsi nie nosili bielizny wcale, używając tylko doczepianych mankietów i nosząc jedynie okrycia weierzchnie.

Bielizna, zarówno męska, jak i damska, wyglądała niemal identycznie. Najczęściej był nią rodzaj koszuli o prostym kroju, o bokach zszytych bez pasowań i cięć. Rękawy bez podkroju wszywane były prosto i marszczone na ramieniu w główce, na dole zebrane w mankiet. Do koszul przyszywano angażanty, a otwór na głowę obszyty bywał stójką. 

Mężczyźni nosili do takiej koszuli coś w rodzaju kalesonów, o kroju zbliżonym do krótkich spodni culotte. Nie miały kieszeni, a nowagwki wiązane były na krótkie troczki z tasiemki. 

Kobieca bielizna była oczywiście bardziej złożona. Pod podobnej do męskiej koszulą nosiły one gorset (kobiety pracujące dość miękki, bez usztywnień), a arystokratki także długie kamizelki ściągane z tyłu w talii. Kamizelki były podobne do męskich dziennych, o nawet zbliżonej do nich dekoracji. Spódnice bieliźniane szyto z płótna lnianego lub półbawełnianego. Identycznymi tkaninami podbijano suknie wierzchnie - wytrzymałe, dawały konieczne oparcie naprężeniom wywoływanym przez skrępowane gorsetem ciało i niebagatelną wagę jedwabnych sukni wierzchnich. 

20:53, szmizetka , rokoko
Link Komentarze (1) »